Social Icons

niedziela, 1 lutego 2015

Mała i urocza Malta

Malta była miejscem, które odwiedziłem pod koniec wakacji, w sierpniu. Zawsze chciałem tam pojechać. Tak się zdarzyło, że dotarłem tam łodzią, a konkretnie motorową.
Swoją wycieczkę po stolicy Malty zaczęłem od Bramy Miejskiej i ulicy Republiki-głównej arterii miasta, która prowadzi aż na sam koniec, do Fortu św. Elma. Po drodze minełem wiele sklepów-tych bardziej ekskluzywnych i tych mniej, ulica Republiki to miejsce turystycznego życia tego miasta. Przy bramie znajdują się dwa miejsca warte uwagi- pierwsze to budowany budynek parlamentu Malty. Jest on całkowicie inny i odstający od resty XVI wiecznego miasta. Drugie to ruiny Royal Opera House, która została zbombardowana przez Luftwaffe, podczas II Wojny Światowej, jako jedyny budynek , który został zaatakowany na Malcie. W tej chwili władze zdecydowały się na powstanie w tym miejscu teatru na powietrzu, zamiast odbudowy opery. Idąc dalej przy skrzyżowaniu dróg Melita Street i ulicy Republiki znajduje się Narodowe Muzeum Archeologiczne. Podążając dalej mijamy plac Republiki, przy którym znajduje się gmach Biblioteki Narodowej, a następnie plac św. Jerzego, a przy nim Pałac Wielkich Mistrzów. Dochodząc do Fortu św. Elma widzimy pełne morze. Przejście przez główną arterię miasta bez zwiedzania zabytków zajmuje ok.10 min. Następnym punktem wycieczki były Górne Ogrody Barakka. Przepiękny park, choć mały, z przepięknym widokiem na Wielki Port. Schodząc schodami na niższy balkon możemy zobaczyć dawne armaty, które skierowane są w stronę  miasta Vittoriosa. Idąc do ogrodów mijamy siedzibę Premiera Malty i Piazza Kastija. W ogrodach, jak i w całym mieście pełno jest pomników, różnych osobowości, np. Winstona Churchilla, który uwielbiał Maltę i był tu aż sześć razy. Do Dolnych Ogrodów Barakka podążałem ulica Republiki, a następnie pomniejszymi uliczkami, zauważając że na wielu budynkach znajdują się zabudowane balkony w różnych kolorach, co nadaje niezwykły klimat małym uliczkom. Z Dolnych Ogrodów można zobaczyć Fort st. Angelo, znajdujący się po przeciwnej stronie w mieście Vittoriosa. Siedząc na skośnej ławeczce pod drzewkiem można się zrelaksować po zwiedzaniu miasta. Ciekawym kontrastem są zabytkowe budynki po drugiej stronie zatoki oraz maszyny , dźwigi i kominy znajdujące się tuż obok nich. Valetta nie jest wyłączona z ruchu drogowego, więc nawet po małych, ciasnych uliczkach jeżdżą samochody. Deptak jakim jest ulica Republiki jest miejscem gdzie bez obaw o ruch samochodowy możemy podziwiać stolicę Malty. Zauważyłem, że naród Malty jest różnorodny. Bardzo duża liczba Maltańczyków to potomkowie Arabów, z kolei inna grupa to potomkowie Włochów i Anglików. Język maltański jest chyba najbardziej nietypowym na świecie. Nabrałem wrażenia, że jest to mieszanka arabskiego z włoskim, a do tego odrobine angielskiego. Jednak wpływy brytyjskie zrobiły swoje, a co za tym idzie większość Maltańczyków mówi po angielsku, nie sprawiając problemów z komunikacją. 




 Valetta od morza


Nowoczesna i pełna nowych hoteli Silema po drugiej stronie zatoki


Stacja benzynowa dla łodzi zrobiona z... łodzi. Pomysłowe!


Górne Ogrody Barakka od stony portu


Luksusowe jachty stoja w każdym porcie na Malcie


Siedziba Premiera Malty



Pomnik jednego z premierów Malty


Widok na drugi brzeg zatoki z Piazza Kastilja


Brama Miejska- odbudowana , prowadzi do miasta oraz na główny deptak miasta


Dawne mury miasta


Nowo budowana siedziba parlamentu Malty


Royal Opera House- zbombardowana przez Luftawffe


Jeden z luksusowych sklepów. W stolicy nie ma ich za duzo, na zakupy lepiej wybrać się do pobliskich miast turystycznych z klubami i restauracjami


Irlandzki pub nawet tutaj- na Malcie


Ulica Republiki- główna ulica miasta
\


Bardzo dobrze widoczne wpływy brytyjskie.


Biblioteka Narodowa


Plac św. Jerzego z fontanną na środku, przy której w upalne dni bawią się dzieci



Typowa zabudowa stolicy- wraz z zabudowanymi balkonami


Fort św. Elma znajduje się na końcu miasta


Wejście do Górnych Ogrodów Barakka




Widok na port w Vittoriosie



Pomnik W. Churchilla w Górnych Ogrodach Barakka



Konkatedra św. Jana w przebudowie. Znajduje sie ona blisko Biblioteki Narodowej.


Dolne Ogrody Barakka







I ten spokój na wyspie... bezcenny!


Pałac Wielkich Mistrzów, obecna siedziba Parlamentu Malty


Jedno z najlepszych miejsc jakie widziałem! Lazurowe Okno na wyspie Gozo, widoczne od morza. Piękne!

wtorek, 11 listopada 2014

Vive la France

Na początku września, korzystając z okazji wyrwania się ze szkoły, wyruszyliśmy całą rodziną do Francji. Zawsze chciałem tam pojechać- do Paryża, od dzieciństwa było moim marzeniem zwiedzić światową stolicę mody. Niestety na zwiedzanie Paryża miałem jeden dzień. Chcąć bardzo zwiedzić muzemum Luwr wstałem o godz. 8 rano aby na 9 stać pod muzeum w kolejce po bilety. Mój pomysł niewypalił gdyż będąc 8.40 pod Luwrem zobaczyłem absurdalnie długą kolejkę. Stwierdziłem, że jeżeli mam tylko niecałe 6 godzin na zwiedzanie miasta nie mogę stracić 4 w Luwrze.






Dotarliśmy do Paryża wieczorem, więc odrazu po przyjeździe wyszliśmy na miasto aby podziwiać stolicę wieczorem. Robi ogromne wrażenie, zwłascza Wieża Eiffla, któr co godzinę zaczyna błyszczeć, jakby wysadzana była diamentami. Piękne!


Pokonując duże odległości przydatna okazała się riksza, którą możemy przejechać się po Paryżu. Koszt to ok. 10 euro za wyprawę spod Luwru do Wieży Eiffla i z powrotem.


Avenue Des CHamps Elysees wieczorem- zdjęcie trochę nieudane jednak ogromna ulica, która wywarła na mnie wielkie wrażenie, wywołuje milion przeżyć.


Piękna i ogromna, Wieża Eiffla wybudowana 1889 r. z okazji setnej rocznicy Rewolucji Francuskiej.








Pola Marsowe


Luwr- widok od ulicy Rue de Rivoli


Rue de Rivoli z typową paryską zabudową

















A oto kolejka jaką spotkałem zaraz przed otwarciem muzeum. Stwierdziłem, że nie mam na co czekać. Wybrałem sie więc w podróż po mieście... rowerem. Można je wypożyczyć przy ulicznych wypożyczalniach. Potrzebujesz jedynie karty kredytowej. Koszt za wypożyczenie to ok. 2 euro za godzinę przyczym pierwsza godzina jest gratis. Dodatkowo musisz zapłacić kaucję w wysokości 150 euro, która po zwrocie roweru zwracana jest Ci na konto. Przy zakładaniu konta dostajesz kartkę z numerem, potrzebujesz go do zwracania i ponownego wypożyczania roweru. Nie musisz dzięki temu przypinać go jeżeli chcesz gdzieś odejść. Możesz odstawić go na innej ulicy, gdzie jest wolny stojak a następnie udac się pieszo na inną ulicę aby wypożyczyć rower. Następnie sumowane są godziny za wypożyczony rower a po okresie ważności twojego konta , dostajesz zwrot kaucji. Uważam,że jest to świetne rozwiązanie.





A to zdjęcie zostało zrobione niedaleko od Luwru. Cóż w każdym mieście, nawet tym najpiękniejszym zdażają sie wyjątki.


Luwr, w całej swej okazałości.





Typowa paryska zabudowa nad brzegiem Sekwany. Kamieniczki są tak piękne, że patrząc na nie mam wrażenie,że patrze na najpiękniejszą sztukę świata.


Katedra Notre- Dame - serce Paryża





Jadąc dalek tak na rowerze zauważyłem most, na którym pełno było czegoś co się świeci. Z początku myślałem, że to światełka, jednak gdy podjechałem bliżej okazało się, że to kłódki. Były piękne. Pomyśleć o milionach kluczyków, które zostały wrzucone do Sekwany, a kłódki symbolizują tysiące zakochanych Paryżan.


Ogrody Luksemburskie- to tutaj setki Paryżan codziennie biega i przechadza się uliczkami parku.





To tutaj mamy także niezwykłą okazję wypoyczyć a także oglądać pływające łódki w fontannie. Piękny widok na tle pałacyku!














Avenue des Champs Elysees- główna arteria miasta, która prowadzi do Łuku Triumfalnego. To na niej znajdują się najdroższe sklepy w Paryżu.





Sekwana, po której możemy wybrać się w rejs statkiem wycieczkowym. Nie byłem, jednak zdecydowanie popływam następnym razem!


Widok na biznesowe centrum Paryża z pod Wieży Eiffla.


Jadąc przez Paryż zatrzymałem się czekając na światłach i naprzeciw mnie ukazała się tabliczka, którą umieściłem na górze. Otóż jest to Plac Warszawski w Paryżu- Polski akcent w stolicy, tym bardziej poczułem się dumny, gdy uświadomiłem sobie, że plac ten leży zaraz koło Wieży Eiffla i jest jednym z większych.

Wieża Eiffla jeszcze raz z Pól Marsowych. Jadąc tak przez park rowerem nikomu nie robiłem krzywdy, jednak przejeżdzając obok pewnych kobiet, jedna z nich krzyknęła do mnie : "Co kur*a nie ma dzwonka?", co ja jej odpowiedziałem:"Nie, nie ma ". Kobieta była bardzo spłoszona, gdyż musiała uznać,że jestem Francuzem, tymczasem okazało się, że nie. Kobieta dopowiedziała następnie:" To trzeba sobie kupić" po czym zaczęła się śmiać. Cało to zajście do tej pory wywołuje u mnie śmiech.











Ruch uliczny w Paryżu jest ogromny, choć nie tak szalony jak w Rzymie :)


Skręcając w boczną uliczkę ujrzałem piękną... cukiernię. Tak sprzedawano tam przepyszne praliny, jednak już nie tak przepysznie tanie. 1KG pralin kosztował 100 euro. Mimo wszystko polecam takie cukiernie w Paryżu.


Na koniec mój filmik, który przygotowałem dla Was. Wykorzystałem swój telefon do nagrania mojej jazdy po Paryżu. Enjoy !!!

 

Sample text

Sample Text

 
Blogger Templates